Owoc guarany

Guarana, a w zasadzie paulinia guarana, bo tak się nazywa ta roślina, jest drzewem pochodzącym z obszaru równikowych lasów Amazonki. Do Europy owoce zostały sprowadzone w XVI wieku, ale aż przez prawie 200 lat nie było dla nich żadnego zastosowania – traktowano je raczej jako ciekawostkę, a nie surowiec zielarski. Dopiero pewien niemiecki lekarz zadał sobie pytanie, do czego właściwie mieszkańcy Amazonii mogli używać tych owoców. Szybko się okazało, że są to produkty, które wprawdzie nie mogą niczego raczej wyleczyć, ale mogą pomagać w inny sposób.

Być jak Indianin

Indianie z dorzecza Amazonki guaranę przegryzali tak, jak my jagody czy maliny. Różnica była taka, że po zjedzeniu większej ilości odzyskiwali siły. W innych plemionach znów owoców nie jedzono na surowo ze względu na cierpki smak, tylko przygotowano z nich „energy drinka”. Napar uzyskiwany przez gotowanie owoców guarany zawiera kilka razy więcej kofeiny niż kawa (dla uporządkowania: kofeina z kawy i guarany to dokładnie ten sam związek chemiczny, ale i tak tę ostatnią nazywa się guaraniną). Po wypiciu prawdopodobnie dość mocnego napoju (Indianie nigdy nie przygotowywali słabych naparów – wszystkie ich środki zielarskie miały dużą moc i były wysoko stężone) na pewno spadała nieco koordynacja, ale wzrastała uważność i zdolność koncentracji. Podejrzewać można, patrząc na dzisiejsze zastosowania, że czasem napar taki był przygotowywany na granicy toksyczności w celu zwiększenia efektu neurologicznego.

Tajemnica bakterii

W Europie, także w Polsce, pito piwo, ponieważ wypicie wody groziło w najlepszym przypadku koniecznością spędzenia dłuższego czasu w ustronnym miejscu. Indianie też pijali piwo, ale było ono zdecydowanie słabsze i krócej pracowało – zbyt krótko, żeby skutecznie wybić szkodliwe bakterie. Gotowanie wody też w niczym nie pomagało, bo Salmonella czy Escherichia coli w formach przetrwalnikowych są w stanie znieść nawet kilkanaście minut gotowania. Fatalnie natomiast znoszą kontakt z sokiem z guarany – napar w tych owoców jest biologicznie czysty i można go z powodzeniem pić, co zapewne przesądzało i o tym, że był to dla wielu plemion podstawowy sposób uzdatniania wody do picia.

Czy Indianie byli chudzi dzięki guaranie?

To jeden z mitów – guarana bowiem wcale nie zwiększa spalania tłuszczów, ale ma inne właściwości, w tym przede wszystkim zwiększa wytrzymałość fizyczną. Związek z masa ciała jest więc oczywisty, jeśli pamiętać o tym, że Indianie byli bardzo aktywni. Poza tym guaranina hamuje łaknienie, więc może pomóc w odchudzaniu, ale niestety, żeby spalić kalorie zawsze trzeba będzie się ruszać i tego żaden suplement, choćby najbardziej egzotyczny nie zapewni. A dlaczego o tym piszemy? Dlatego, że taki sam wniosek zapisał w swoich notatkach wspomniany na początku lekarz niemiecki, Christian Paullini. Tych dokumentów nie pokazują dziś dietetycy, ale o działaniu guarany wiedziały nawet słabo rozwinięte plemiona indiańskie, więc tym bardziej należy to wiedzieć w XXI wieku.

Przejdź do:
Liść miłorzębu