Liść miłorzębu

Liść miłorzębu japońskiego, czyli Ginko biloba, jest jednym z najbardziej znanych surowców zielarskich. Przypisuje się mu najróżniejsze działania, z czego wiele zupełnie bezpodstawnie, a dowiedzieć się o tym można choćby ze starych poradników zielarskich.

Chiński miłorząb japoński

Miłorząb japoński jest drzewem pochodzącym z Chin, a więc bardzo długo było ono zupełnie niedostępne dla europejskich zielarzy. Nawet kiedy udało się ukraść sadzonki i dostarczyć je do Europy, drzewa potrzebowały bardzo specyficznych warunków klimatycznych i długo nie udawało się ich otrzymać przy życiu. Później się okazało, że nie wystarczy mieć liści – trzeba jeszcze znać procedurę ich przerobu, bo bez tego są zupełnie bezużyteczne. Wiele czasu upłynęło, zanim udało się w Europie odtworzyć receptury zza Wielkiego Muru.

Mniej cudu w cudzie

Producenci preparatów z Ginko biloba zrobili wiele, żeby stworzyć mit o olbrzymiej odporności tych drzew albo ochronnej roli substancji zawartych w liściach na komórki mózgu. Żadna z tych sensacji nigdy nie została potwierdzona, natomiast obalić udało się obie. To jednak nie musi oznaczać wcale końca ery miłorzębu. Zgodnie z zapisami historycznymi i innymi dokumentami, z których najstarsze mają około 2000 lat (prawdopodobnie wielu starszych przekazów po prostu nie udało się odzyskać) ekstrakt z liści miłorzębu poprawia krążenie, zapobiegając problemowi zimnych dłoni i zwiększając sprawność seksualną mężczyzn. Co do poprawy koncentracji, Chińczycy sami nie byli pewni tego działania. W dokumentach z XII wieku czytamy, że żadnych takich efektów nie ma, natomiast z zapisów o 200 lat młodszych można dowiedzieć się, że faktycznie koncentracja się poprawia, ale bardzo nieznacznie. Co znamienne, Chińczycy, którzy bardzo chętnie dokumentowali swoją wiedzę, nie byli w stanie podać żadnego uzasadnienia dla takiego domniemanego efektu – znakomicie za to wytłumaczyli, dlaczego miłorząb może opóźniać starzenie i dlaczego poprawia krążenie krwi.

Co jeszcze ukrywają Chińczycy?

Niestety wiele z dokumentów, które mogłyby pomóc w rozwikłaniu tajemnic miłorzęby jest niedostępnych, natomiast te, do których można dotrzeć, datowane na okres X-XV wieku dowodzą, że miłorząb osłabia reakcje immunologiczne. Normalnie nie byłoby to działanie pożądane, ale już w Państwie Środka zaobserwowano ciekawą zależność: ekstrakt z Ginko hamuje stan zapalny i reakcję odpornościową, jeśli są one nadmiernie nasilone (na przykład w atakach alergicznych), ale nie modyfikuje odpowiedzi odpornościowej, jeśli jest ona umiarkowanie silna, czyli mieści się w granicach normy. Dziś można to rozbudować o działanie niewielkich ilości witaminy C zawartej w liściach oraz antyoksydantów, których też nie ma przesadnie wiele, ale na tyle dużo, żeby nie można ich było pominąć. Zresztą o tym też wiedzieli Chińczycy, którzy mniej więcej w XVI wieku zauważyli, że ekstrakt z liści miłorzębu zmniejsza destrukcyjne działanie promieni słonecznych, które, jak dziś wiadomo, wynika z obecności składowej UV w widmie światła.

Przejdź do:
Owoc głogu